Ktoś mi napisał, żem na chaju po wąchaniu kleju z koperty. Ale ja wiem, że to Jej zapach. Nie dam sobie wmówić kłamstw.
No i ta walentynka ściskająca mnie za serce(o dziwo – mam o.o). Te 8 serduszek na kopercie, w tym jedno z napisem “Kocham Cię. :*”. Ach! Żyć, nie umierać i spotkać Ją! Czekam niuchając walentynkę od Niej. Ach! Jakże mi brak jej ciepła, dotyku, słów, wzroku…
Chyba piszę melancholijnie albo bełkoczę. Może skończę?
Ale nie – napiszę jeszcze wam o tym, iż uczę się grać happysad. xD
Do widzenia. Wracam do wąchania.



czy można… czy można tak upajac sie tak zapachem?
Jak narkotyk tak…
Była kiedys taka książka… Odnalazłam tam częsc siebie.
“Seans” Witolda Horwatha.
Można zapachem. Aczkolwiek sen po wąchaniu tej walentynki był.. hmm… interesujący. Sprawdzę jeszcze raz.
No ale wolę Mojego Skarba niż walentynkę.
Podobno wszystkim można sie upajac, jeśli się… kocha?
Nawet jeżeli byłaby to poduszka na której spała kochana osoba.
Popieram w całej rozciągłości.
Nic dodać, nic ująć… muszę się zgodzić.