Nikt w pobliżu nie jest tego wart,
gdyż mało kto rozumie mnie.
Nikt już nie okaże Ci odkrytych kart,
lecz oszukać w duszy pragnie Cię.
Nikt w pobliżu nie chce mnie znać,
gdyż nie potrafię ich zrozumieć.
Nikt nie ma potrzeby by ze mną trwać,
w Przyjaźni tak płytkiej jak strumień.
Nikt luty 15, 2008
Strach luty 15, 2008
Czego się boję? Co mnie denerwuje? Co mnie przeraża?
Chyba myśl o przyszłości… Że wspominając swoje życie, będę widział je jako zmarnowane, stracone… Co mam z tego, że wiele dziewczyn mówi, że chciałoby mieć kogoś takiego jak ja? Chyba powinienem to odbierać jako komplementy. A ja myślę, że szkoda, że nie mają kogoś lepszego… No i smutno mi… Bo ogólnie jestem smutny… Może śmieję się, rozśmieszam, itp. Ale to tylko przykrywka, by nikt nie poznał, że jestem wciąż rozgoryczony tym światem. Mam go dość, jednak niepewny będąc tego, co mnie czeka – wolę żyć z myślą, że Komuś się przydam. No i chcę by Komuś było dobrze, by był szczęśliwy… Ale nie chcę, by za to mnie ten Ktoś uważał za gorszego, pomiatał mną, olewał, poniżał… Takie proste i takie skomplikowane. Dlaczego ja się podobam? Wygląd? W życiu… Jestem chudy, kościsty i żylasty. Twarzy swojej nie lubię. No może poza oczyma. Te różnoodcieniowe oczy pozwalają mi się domyślać, co Wszechwiedzący przez to chciał mi powiedzieć. Jaki jestem? No – smęcę znów. Znów wylewy piszę. Czy to wina mleczka czekoladowego? Wina pierwszej jazdy? Wina mojego chorego umysłu? Chyba to ostatnie. Nienawidzę siebie za mój system moralny, za mój system wartościowania, za moje myśli i to, że nie potrafię wytrzymać dłuższego czasu nie myśląc. No i za te p.lone libido, które w tym debilnym wieku jest duże. Ta głupia “burza hormonów”…
Przynajmniej mam Kogoś.


