Zazdrość
zazdroszczę
jak bardzo chciałbym upaść
by powstać ponownie
jak bardzo chciałbym zmieszać się z błotem
by móc się oczyścić
jak bardzo chciałbym przestać być sobą
tak niepoprawnie poprawnym
tym, który jest dla innych
nie wiedząc czego chce
piepr*ę to



Upadek przychodzi sam, znienacka. Nim sie orientujesz, wciąga jak bagno. Czy jest to bagno smutku, czy zabawy, niemyślenia, nieważne. Wciąga. I czasami można nie zauważyć, że jest sie w nim po szyję. A potem po czubek głowy. Czasami nie ma już jak się otrzepać z błota.