Blog Wydrylowanego Niczym Wiśnia

W każdym jest jakiś pierwiastek dobra, który poprzez rozmowę możesz odnaleźć i wystawić na światło dzienne.

Złota myśl maj 9, 2008

Zaszufladkowany do: Wpisy — Hazardius @ 10:29 pm
Tags: , , , ,

No bo wpadła mi do głowy…

(więcej…)

 

Wypadek… kwiecień 11, 2008

Życie Grajewa
E-Grajewo
Grajewo24
TVN24
Gazeta Współczesna
Kurier Poranny
bstok.pl
o2.pl
wp.pl
msn.com

Jak już to przeczytacie/przesłuchacie – opowiem jak to widzę ja.
(więcej…)

 

O Niej kwiecień 8, 2008

Niczym jesienny liść kasztanu
opadający spokojnie wraz
z lekkim wiatrem
ostatnim tchnieniem lata.

Niczym hutniczy piec
emanując swym ciepłem
na wszystko wokół
w tym mnie.

Niczym sen
spokojna, beztroska i ciepła
byłaś przy mnie
podczas nocy wiosennej.

Błysk w Twym oku
gdy leżąc objęci
stykaliśmy swe wargi
wilgotne języki
nadal młode dłonie
myśląc o planach na przyszłość.

Wspólną
planowaną mimo niepewności
przyszłość.

 

Psalmy marzec 10, 2008

Zaszufladkowany do: Cytaty — Hazardius @ 9:48 pm
Tags: , , , , , , , , , ,

Nie mam pomysłu na wpis, więc będą same cytaty z Psalmów Biblijnych. Te, które opowiadają o tym, jak Bóg nas chroni.

:)

(5) Albowiem On przechowa mnie w swym namiocie w dniu nieszczęścia, ukryje mnie w głębi swego przybytku, wydźwignie mnie na skałę.

(Ks. Psalmów 27:5, Biblia Tysiąclecia)


(29) Bo Ty, Panie, każesz świecić mojej pochodni: Boże mój, oświecasz moje ciemności.

(Ks. Psalmów 18:29, Biblia Tysiąclecia)


(23) Zrzuć swą troskę na Pana, a On cię podtrzyma; nie dopuści nigdy, by miał się zachwiać sprawiedliwy.

(Ks. Psalmów 55:23, Biblia Tysiąclecia)


(20) Zesłałeś na mnie wiele srogich utrapień, lecz znowu przywrócisz mi życie i z czeluści ziemi znów mnie wydobędziesz.

(Ks. Psalmów 71:20, Biblia Tysiąclecia)
 

Strach luty 15, 2008

Czego się boję? Co mnie denerwuje? Co mnie przeraża?

Chyba myśl o przyszłości… Że wspominając swoje życie, będę widział je jako zmarnowane, stracone… Co mam z tego, że wiele dziewczyn mówi, że chciałoby mieć kogoś takiego jak ja? Chyba powinienem to odbierać jako komplementy. A ja myślę, że szkoda, że nie mają kogoś lepszego… No i smutno mi… Bo ogólnie jestem smutny… Może śmieję się, rozśmieszam, itp. Ale to tylko przykrywka, by nikt nie poznał, że jestem wciąż rozgoryczony tym światem. Mam go dość, jednak niepewny będąc tego, co mnie czeka – wolę żyć z myślą, że Komuś się przydam. No i chcę by Komuś było dobrze, by był szczęśliwy… Ale nie chcę, by za to mnie ten Ktoś uważał za gorszego, pomiatał mną, olewał, poniżał… Takie proste i takie skomplikowane. Dlaczego ja się podobam? Wygląd? W życiu… Jestem chudy, kościsty i żylasty. Twarzy swojej nie lubię. No może poza oczyma. Te różnoodcieniowe oczy pozwalają mi się domyślać, co Wszechwiedzący przez to chciał mi powiedzieć. Jaki jestem? No – smęcę znów. Znów wylewy piszę. Czy to wina mleczka czekoladowego? Wina pierwszej jazdy? Wina mojego chorego umysłu? Chyba to ostatnie. Nienawidzę siebie za mój system moralny, za mój system wartościowania, za moje myśli i to, że nie potrafię wytrzymać dłuższego czasu nie myśląc. No i za te p.lone libido, które w tym debilnym wieku jest duże. Ta głupia “burza hormonów”…

Przynajmniej mam Kogoś. :)